Ustaw jako stronę startowąDodaj do ulubionychKontaktMapa stronyKanał RSS

Świat byłby taki ubogi, gdybyśmy się nie spotkali... Wakacje tego roku miały być jak dotychczas - piesza pielgrzymka z Przemyśla na Jasną Górę, później kilka dni odpoczynku w domu i powrót do pracy. Stało się jednak inaczej;

wspomnienie, reportaż, misja kamiliańska, w gruzji, dzieci gruzji, głodne dzieci, chleb z masłem, akcja dla gruzji

Świat byłby taki ubogi, gdybyśmy się nie spotkali...

Ostatnia aktualizacja: 04/08/2010; 12:17.
   


Wakacje tego roku miały być jak dotychczas - piesza pielgrzymka z Przemyśla na Jasną Górę, później kilka dni odpoczynku w domu i powrót do pracy. Stało się jednak inaczej; Bóg postawił mnie na ziemi gruzińskiej, pośród ludzi Zakaukazia.


Moja wielka przygoda z Gruzją rozpoczęła się dokładnie 1 lipca br; po 2 godzinach lotu stanęłam na ziemi, o której nigdy nie marzyłam i nie myślałam. I w taki sposób Gruzja stała się moim domem na najbliższy miesiąc (lipiec). Zamieszkałam u p. Ireny, Polki, która okazała się wspaniałą kobietą. Uczyła mnie mówić po gruzińsku, opowiadała o zwyczajach, wiele wspominała. Do Tbilisi przyjechałam, jako wolontariusz; w Centrum św. Kamila zostałam postawiona wśród osób niepełnosprawnych, dziś bardzo mi bliskich. Praca z niepełnosprawnymi pozwoliła mi spojrzeć na wiele spraw zupełnie inaczej, wiele rzeczy zrozumiałam, na wiele zaczęłam zupełnie inaczej patrzeć.

Pierwsze dni były przepełnione trochę lękiem i obawą, czy aby na pewno podołam pracy z osobami sprawnymi inaczej, czy język nie będzie barierą, czy nie zawiodę... Jak się okazało, moje obawy były zupełnie bezpodstawne, bo miła atmosfera panująca w Centrum pomogła "wyluzować" i przyczyniła się do tego, że bardzo szybko zaaklimatyzowałam się i weszłam w tamtą rzeczywistość. Przebywanie wśród osób korzystających z Centrum nauczyło mnie wiele; myślę, że nauczyło mnie życia, radości z tego co mamy, nie wymagania więcej, nie narzekania. Postawa niepełnosprawnych, ich serdeczność i życzliwość względem siebie a także i troska o drugich, były dla mnie naprawdę ogromną lekcją pokory i bezinteresownej służby potrzebującym. Moje życie, może nie wywróciło się do góry nogami, może nie spadłam z konia jak św. Paweł, ale na pewno znacznie się zmieniło.

Oprócz pracy w Centrum, wielkim doświadczeniem były dla mnie wyjazdy z s. Koriną do chorych do ich domów. Wiedziałam, że ludzie na świecie żyją biednie, są ubodzy, ale to co zobaczyłam w tamtych domach zupełnie zburzyło moją wyobraźnię. Czasami widziałam obraz nędzy i rozpaczy, obraz ludzkiego cierpienia przerastający wszystko. Mieszkania, w których niejednokrotnie żyją biedni, to po prostu obraz głośno wołający o pomoc. I te smutne oczy dzieci... Czyżby Bóg zapomniał o tym zakątku świata...?

A niepełnosprawni? Choć doświadczeni cierpieniem fizycznym, chorobą, upośledzeniem, to mądrzy i zdolni ludzie. Rękodzieło w ich ręku, to niemalże mistrzostwo. Wiele mnie nauczyli. Przebywanie z nimi sprawiało mi wiele radości i satysfakcji, że mogę im służyć, być potrzebna.

Dziś jestem szczęśliwa i bardzo wdzięczna Bogu i ludziom, dzięki którym znalazłam się w Gruzji. Chciałabym tu wspomnieć ks. Macieja i o. Pawła, dzięki którym znalazłam się na Zakaukaziu, wszystkich instruktorów z Centrum, o. Akakiego i o. Zygmunta, dzięki któremu modlitwa stała się taka bliska, taka tylko moja, oraz Gosię, również wolontariuszkę.

Gruzja, to również piękno natury. Góry Kaukazu, to niczym wygrzewające się w słońcu grzbiety afrykańskich bawołów, zadziwiający zapach kindzy czy rechanu...

Dni spędzone w Tbilisi pozwoliły mi zatrzymać się na chwilę, zastanowić, wiele spraw przemyśleć, sprawiły mi wiele radości. Umocniły również moją wiarę i pozwoliły na nowo poczuć wspólnotowy smak modlitwy.

Cóż więcej pisać- a mogłabym wiele; na koniec chcę powiedzieć, że ten mój przypadkowy przyjazd wcale nie był przypadkowy. Myślę, ze Tbilisi czekało na mnie juz od dawna, tylko ja o tym nie wiedziałam. Dwudniowy wyjazd do wiosek, postawa ludzi wobec mnie, ich życzliwość, rozmowy z o. Pawłem, o. Zygmuntem, wspólne z nim modlitwy i słowa usłyszane od ludzi sprawiły, że chciałoby się tu wracać i wracać i wracać... co też niektórym tu osobom obiecałam...

Z radością w sercu i wdzięcznością chcę wszystkim powiedzieć Dziękuję i... Do zobaczenia!

Małgorzata Tomaszewska
Stronę wyświetlano 2453 razy
od 04 sierpnia 2010 roku.
1998-2017 (C) Kamilianie & Krzysztof Gawliczek.